ARTIST

Urodziłam się na ziemi lubuskiej, gdzie splatają się dwie rzeki, w Skwierzynie w czasach komuny.  Od kiedy się pojawiłam, zadziwiałam orginalnością swoich rodziców różnymi rzeczami. Jednak od momentu pojawienia się moich braci bliźniaków uwaga moich rodziców w większości musiała skupić się na tych dwóch psotujących na zmianę szkrabach. A moim zainteresowaniem stała się pracą twórczą , chociaż moje najwcześniejsze prace, z tego co pamiętam za bardzo realizmu nie oddawały.


W szkole podstawowej bardziej niż lektury szkolne interesowały mnie komiksy oraz książki biograficzne o znanych artystach. Pojawiło sie we mnie wtedy pragnienie bycia artystką. Mój kontakt  więc w tych wczesnych latach ze sztuką, biorąc pod uwagę fakt iż poza Skwierzyną przebywałam wtedy tylko na wyjazdach do babci , w jeszcze mniejszym miasteczku, był znacznie ograniczony. Wówczas zaczęłam ćwiczyć swoje umiejętności rysując coś na plastykę nie tylko dla siebie;) Inspirowały mnie głównie portrety, z racji tego iż w sztuce były one czymś szcególnym, zarezrerwowanym dla wybranych i czymś najtrudniejszym do wykonania. Pierwszym najdoskonalszym portretem był portret mojego małego, zabranego przez chorobę pieska. To było pierwsze z silnych emocjonalnych przeżyć, które pchnęło mnie do perfekcjonizmu tego rysunku. Chciałam go ożywić. Po latach ktoś mi uświadomił, że swoje prace artystyczne tworzę opętana emocjami..

 

W Liceum Ogólnokształcącym, do którego się udałam, bo była dosłownie za płotem, mimo iż marzyło mi się plastyczne, wykazywałam większe zainteresowanie biologią, prowadząc książkowo zeszyt i wyrysowując w nim wszystkie przekroje z książki jakie się dało umieścić. Pani z biologii nawet przedstawiała mój zeszyt jako przykład prowadzenia, za co reszta klasy patrzyła na mnie spod byka.

To zainteresowanie biologią obudziło w mojej mamie nadzieję, że może jednak zostanę lekarzem lub kimś takim i posłała mnie na egzaminy do Poznania na wydział biologiczny, gdzie całe szczęście się nie dostałam. W Liceum także drażniłam moją wychowawczynie zawsze perfekcyjnie pomalowanymi paznokciami w wymyślne wzorki, więc udałam się na studium kosmetyczne, co było bliższe moim zainteresowaniom, które znajdowało się w szkole medzycznej przy szpitalu w Zielonej Górze.


Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że spędzę tam 14 lat. Świadomość mojej "inności" powodowała chęć dopasowania się, ale później zrozumiałam , że to co robią inni, nie znaczy, że jest dobre dla mnie. W szkole medycznej opanowałam podstawowe zasady higieny podczas pracy, a także przydatne mi teraz umiejętności kosmetyczne, które wykorzystuję do wykonywania makijażu stałego. Z powodzeniem zaczęłam wykonywać pierwsze tatuaże złożoną przez moich zdolnych braci maszynką z długopisu i walkman'a. Wtedy także wykonałam (w wieku 20 lat) pierwszy tatuaż na sobie, a był to mój drugi (jeszcze mogłam się doliczyć:))


Oczywiście szkołę skończyłam i posiadam tytuł Technika Usług Kosmetycznych, jednak czułam, że zawód kosmetyczki nie do końca by mnie satysfakcjonował, więc udałam się w końcu na Wydział Artystyczny również w Zielonej Górze. Tam już czułam, że pasuję bardziej. Mając wcześniej styczność ze sztuką jedynie na plastyce w podstawówce, nie do końca byłam pewna jaki kierunek chcę obrać, więc wybrałam Edukację Artystyczną w Zakresie Sztuk Plastycznych, który zawierał wszystkie kierunki po trochu , a nasz rok był ostatnim rokiem magisterskim. Tam zaczęłam szkolić rysunek na większych formatach, próbowałam inne media i techniki. Rysowałam dużo portretów na rózne okoliczności. Mój Ś.P. prof. rysunku powiedział mi kiedyś wielki komplement; "Masz poetycki rysunek. Żadko się zdarza, żeby ktoś rysował w ten sposób. Leonardo da Vinci rysował podobnie". Wywarło to na mnie duże wrażenie i zmotywowało do dalszego doskonalenia sie w tym kierunku. Na malarstwie Pani prowadząca pracownie, szybko zauważyła mój indywidualny styl i zwolniła mnie z obowiązkowych martwych natur, pozwalając na dowolność tematyczną i kompozycyjną. Oczywiście skupiłam się na portretowaniu. I tak kilka dobrych lat szkolenia technik rysunku i malarstwa rozwinęło moje umiejętności manualne, a częste wizyty w zielonogórskim B.W.A. (Biuro Wystaw Artystycznych) moje spojżenie na sztukę. Oczywiście tytuł magistra sztuki również obroniłam, a broniłam się z malarstwa.


W międzyczasie, działo się jeszcze wiele...m.in. pierwsze wystawy, przynależność do grupy artystycznej, tworzenie komiksów, tysiące kilometrów przejechanych na rowerze, odkrycie dobroczynnego działania wgetarianizmu, moje pierwsze dziecko w postaci czarnego kota o imieniu BOND, później był BULLET, z wielu wątków można by napisać osobne tomy i wiele jeszcze dopisać, ale miało być pokrótce...Tak więc po jakimś czasie, wyposażona w te wszystkie szkolone latami umiejętności, pierwszy profesjonalny zestaw do tatuowania otrzymałam od mojego młodszego od tego drugiego o 4 minuty brata. Później kolejne kilka lat zajęło mi zgłebianie tej techniki. Praktykę w studiu odbyłam w Anglii, gdzie zadziwiałam chłopaków, z którymi współpracowałam, swoim rysunkiem. Z Anglii przypadkiem trafiłam do Międzyrzecza, gdzie obecnie przebywam i prowadzę STUDIO TATUAŻU KAMKAA .

Wykonuję tatuaż, makijaż stały oraz usuwanie laserowe. Jeśli chcesz skorzystać z moich umiejętności w tym zakresie zapraszam :)


Wizyty umawiam telefonicznie 605616707 ,

mailowo kamkaa@outlook.com

lub przez fb kamkaa.com